czwartek, 28 lutego 2013

Fajne rybki z niskiej wody

Takie słońce miało być dzisiaj, rano nic tego nie zapowiadało, obudziło się jak już wracałem, na chwilę. Ale nie ma tego złego, brało! W końcu połowiłem, dwie poprzednie wyprawy to straszna porażka, woda wysoka i brudna, ale jak sięgnę pamięcią, kiedyś w takich warunkach zdarzało się wyjąć parę pstrągów. Dzisiaj czysta i niski stan, standardowo woblerek i ogień.



Założyłem sieka, przeszedłem 100 metrów i jedno wyjście, następne 50 nic się nie działo. Zmieniamy. Wybór padł na woblera z ostatniej dostawy, którą załatwiał Darek :). Dobre woblery, tylko akurat w tym modelu kotwice za słabe, nie wymieniłem, ale o tym później. Doszedłem do miejsca, w którym "nigdy nic". Wabik koło pniaka, uderzenie, ucieczka do kryjówki, przytrzymałem go i spadł. Następne 20 metrów, ten już się zastanawiał, dwa rzuty i siedzi. Ładnie walczył, dwa razy wyskoczył z wody.


Wyskoki z wody, mistrzami skoków i latania na ogonie są dla mnie pstrągi z Tanwi. Kiedyś uderzenie dobrej czterdziestki na tej rzece dosłownie wyrywało kija z łapy.
Zrobiłem przerwę na kanapkę i tytoń. Przedarłem się przez krzaki do ładnego miejsca, widziałem jak wyszedł, jak przyspieszył i uderzył, zrobiłem błąd, szczytówka zaplątała się w gałęzie, zanim wyszarpałem, spiął się. Ładniejszy niż poprzedni.


 

Czas na kotwiczki. Nie zmieniłem, chociaż od razu wydały mi się za cienkie. Chciał pójść w korzenie, nie dałem mu, poszedł w dół, na końcu zagrał hamulec i luz. Nie wiem ile miał, nie widziałem go, dwa groty rozgięte...


Praktycznie cały czas była zabawa, wyjścia, spięcia, kilka wyjętych. Czuć już wiosnę, niedługo zrobi się zielono :).