piątek, 6 maja 2016

Urzędówka

Człowiek to taka dziwna istota, że cały czas szuka czegoś nowego. Wędkarz łowiący ryby w kropki jest w stanie pojechać na drugi koniec kraju bo gdzieś na pewno siedzą te duże, ba, wielkie, ogromne pstrągi. Nowa, nieznana woda i wyobraźnia pracuje, co miejsce jest nadzieja, że zaraz wyjdzie taki, że nogi się ugną. Nie wyszedł, nogi mam całe, ręce też się nie zmęczyły. W sumie to widziałem więcej sarenek niż ryb w wodzie. I chyba moje pojawienie się tam wzbudziło ciekawość ludzi, wracając czekali na mnie strażnicy. Fajne chłopaki, miło się pogadało, potwierdzili moje spostrzeżenia na temat tej rzeki. Ryb prawie nie ma. Prawie bo jednak coś się wydłubało ale na tyle drogi co zrobiłem tego dnia to tragedia. Co zobaczyłem to moje :).














2 komentarze:

  1. Pięknie rozpieprzony młyn... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładna rzeka, z tego co wiem kiedyś fajne pstrągusie w niej pływały.

      Usuń